Milena (Russkaya)

 

Witam wszystkich odwiedzających moje skromne blogowe progi, na których usilnie staram się udowodnić sobie i innym, wątpiącym w me umiejętności kulinarne, że „coś” jednak potrafię stworzyć w kuchni (i nie mówię tu tylko o bałaganie, rozsypanej mące i stercie brudnych naczyń). Skłamałabym, mówiąc, że gotowaniem tudzież pieczeniem interesuję się od dziecka. A gdzie tam! Po prostu będąc na pierwszym roku studiów zrobiło mi się strasznie wstyd, że nie wiem z czego składa się ciasto naleśnikowe, a upichcenie jakiejkolwiek zupy graniczyło dla mnie ze zdobyciem Nagrody Nobla w dziedzinie chemii (której nota bene nie znoszę). Tak więc zawzięłam się i malutkimi kroczkami, raz za razem, staram się odkrywać tajniki kuchennego świata.

Do prowadzenia bloga zachęcił mnie Facet, śmiejąc się ze mnie, że zdjęciami moich wypieków zaśmiecam Facebook :P Tak więc z jego ogromną pomocą stworzyliśmy ten oto skromny zakątek moich kulinarnych wzlotów i upadków. Dzięki niemu mogę się tu z Wami dzielić sprawdzonymi przepisami, uwagami, czasem jakimiś migawkami z mojego życia, a ostatnio nawet muzyką rosyjską, którą kocham.

Coś prywatnego? Obecnie studiuję filologię rosyjską i mam nadzieję dotrwać do końca (daj Boże!). Moim marzeniem jest pracować w szkole (już widzę te niewyraźne miny wielu z Was…), ale ja naprawdę tego pragnę i wiem, że tylko tam odnajdę swe zawodowe spełnienie. Wiem, że niektórych z Was intryguje mój nick- russkaya. Otóż, rozwiewając Wasze wątpliwości- nie jestem Rosjanką. A nick oczywiście wiąże się z moją fascynacją tym przepięknym językiem.

Do szaleństwa jestem zakochana w psiaku Zefirze i Moim Arkadiuszu (kolejność przypadkowa…hi hi). Nie potrafię żyć bez tych moich wspaniałych mężczyzn!

I jak się okazuje nie jestem w stanie żyć bez pieczenia, które rewelacyjnie mnie uspokaja i ładuje baterie na cały dzień (bo trzeba przyznać, że kuchnię okupuję dosyć często…no, w sumie prawie codziennie…) ;-) Lubię przepisy intrygujące, ale niezbyt wyszukane. Mam sentyment do domowego chleba, świeżych bułeczek, uwielbiam zapach cynamonu, wanilii, a nawet mielonego czosnku. Nigdy nie mogę się doczekać aż pokroję ciasto. Mogłabym spędzić cały dzień na zdobieniu ciasteczek, formowaniu trufelków, a wszystko po to, by wywołać uśmiech na twarzach bliskich mi osób.

Za Wasze wszelkie komentarze, uwagi tudzież wskazówki będę bardzo wdzięczna ;-)

Milena